Od poniedziałku ponownie nie mam auta, bo tata dostrzegł "niepokojące krople oleju", więc oficjalnie rozpoczęłam sezon motocyklowy przepraszając Mery, za półroczny postój w garażu. Cieszę się niesamowicie, jednak zawsze znajdzie się ktoś, kto mi tą radość przerwie i dowali, jakim to chłamem jeżdżę, choć sam chodzi na piechotę. Well. Swoją drogą, niemiłosiernie mnie irytuje to w jakim stopniu może kogoś kłuć czyjeś życie. Ja rozumiem, nie każdy może sobie pozwolić na motocykl, auto czy helikopter i nikogo nie nazywam zawszonym biedakiem oraz specjalnie się nie poczuwam przez to, co los mi ofiarował, jednak to oczywiście nie oznacza, że można mi szmacić przyjemność z życia, bo ktoś musi codziennie do szkoły dostawać się pieszo. Wybaczcie, jeszcze nie mam możliwości zakupu motocykla dla każdej znajomej mi twarzy, jednak spokojnie, jeśli będę mieć takową możliwość-krwistego Bolt'a macie, jak w banku, bo zawiść to jednak kiepska sprawa :)
Btw: Cholernie cieszę się z powodu tajemniczego wielbiciela, który z miłości porysował mi karoserię auta. Jeśli to czytasz, wiedz, że dałeś mi jeszcze większego kopniaka, do wyrażania swoich opinii i zmobilizowałeś do powrotu na bloga!:) Skoro już rozpoczęłam temat ludzi i ich zachowań..
Pewnie część z Was słyszała historię o Polskich modelkach na instagramie? Dla niezorientowanych w sprawie, streszczę: TagTheSponsors zainteresowali się luksusowym życiem młodych..hm, szafiarek(?) i postanowili sprawdzić, skąd w głównej mierze pochodzą środki, dzięki którym stać całe to młodziuteńkie grono na życie na tak niebagatelnych poziomach. Sporo z nich ma nawet po 22-25 lat, mniej więcej okres studencki, a chyba wiadomo, jaki żywot wiedzie przeciętny studenciak w Polsce.. Na instagramie wciąż widać zdjęcia fashionatek, które są dość..sugestywne. Wakacje co tydzień w innym miejscu świata, ciuchy, gdzie nawet mnie, kobietę-głowa boli, znani znajomi, przepiękny dom.. Raj! Nosz cholera, nawet ja jestem pod wrażeniem i w zdrowy sposób zazdroszczę takiego życia bardziej dopingując, niż pluć zawiścią. Fajnie, jeśli młodzi do czegoś w życiu dochodzą i pokazują, że potrafią.
Moje zainteresowanie ograniczało się do wejścia, może raz, może dwa, za pośrednictwem "pożeraczy czasu"-portali plotkarskich, na ich profile i przejrzeniu zdjęć. Wyżej wymieniona strona przyjrzała się temu bliżej. Ustawili 5 dniowy wypad sprowadzający się do jednej, ogromnej i hucznej orgii z towarzystwem dzianych szejków. Zaproponowali 25tyś każdej z dziewczyn, które zechciałyby przystać na ich propozycję. Agentka, która zawiadywała całą sprawą ze strony dziewczyn podesłała w błyskawicznym tempie zdjęcia ochotniczek, które nie trudno znaleźć w polskim show biznesie. Chcąc sprowokować jeszcze większą aferę TagTheSponsors wykazali chęć dopuszczenia się koprofilii przez burżujów , która miałaby się odbywać podczas dziewiczych 5 dni. Agentka oczywiście odpowiedziała, że nie ma z tym żadnego problemu, a dziewczyny się zgodziły-żaden problem. Dla większej sugestywności pozwolę sobie na przetoczenie w tym miejscu wyjaśnienia słowa koprofilia. Wikipedia rzecze: "Koprofilia-parafilia, w której zjadanie oraz kontakt z kałem własnym lub partnera (np. smarowanie ciała, wypróżnianie na klatkę piersiową) jest źródłem podniecenia seksualnego"
Sprawę sprostuję według moich poglądów.
Wydaje mi się, że wiele z zachowań, które uznajemy za złe, można logicznie wytłumaczyć. Wgłębiając się w przeszłość danej jednostki, nie trudno znaleźć sytuacje, które miały fundamentalny wpływ na to w jaki sposób i co właściwie myśli. Prostytucję uznaję-oczywiście, nie widzę nic złego w tym zawodzie, ponieważ to nie moje ciało się sprzedaje, a to co robi ktoś inny nie leży w mojej gestii. Problem rodzi się jednak w miejscu, gdy owe prostytutki podejmują się takich śmierdzących spraw, po czym patrzą na ludzi, którzy próbują wystartować w jakikolwiek sposób w życiu chwytając się każdej moralnej szansy, którą los im ofiaruje, z góry. Studiują, chodzą co pracy, w nocach uczą się na sesję myśląc przy tym, aby pomagać jak najbardziej finansowo rodzinie, a jeśli czas pozwoli śpią. Ludzie, którzy nie idą po łepkach, tylko szczerze pracują na swoją przyszłość są traktowani gorzej i szczerze? Znajdzie się może nieliczna grupka osób, która uzna ich za bardziej wartościowych od kogoś, kto jadł fekalia Arabów w zamian za 25 tysięcy, które przyczynią się do większej popularności, bo za tą cenę kupią przecież 7 super stylizacji i monitor apple, który genialnie wygląda na zdjęciach. Teraz może ta grupka zmieniła się w tłum, dość głośny i skandujący, ale jeszcze parę dni wcześniej przed ujawnieniem całej cuchnącej sprawy, nie jedna kobieta śliniła się do instargamowych zdjęć przecudnych widoków, zaraz potem do stylizacji powtarzając sobie "zrobiłabym wszystko, żeby być na ich miejscu!".
Moje podsumowanie? Większość desperantów zrobiłaby to samo, gdyby mieli pewność, że cała sprawa NIGDY się nie wyda. Moralność przestała mieć znaczenie przy obfitym zastrzyku kasy.
Nie raz, nie dwa, wydawało mi się, że świat ześwirował. Teraz jestem przekonana. Z czasem przyszło tak ogromne wymieszanie wartości, że człowiek o wysokiej moralności staję na rozdrożu i nie wie, czy ma tę moralność porzucić, czy może nad wyraz się o nią troszczyć i pielęgnować, aby zapewnić sobie, jak najlepsze warunki bytowania. Życie na przyzwoitych warunkach się zwyczajnie przestaje opłacać. Lepiej poniżać się jedząc fekalia, a innym wpajać, że są gorsi :)
Przy takim funkcjonowaniu świata, wszyscy jesteśmy gówno warci.
,,Oh, kiss me beneath the milky twilight
Lead me out on the moonlit floor
Lift your open hand.."
Lead me out on the moonlit floor
Lift your open hand.."
https://www.youtube.com/watch?v=DwZzTXUWsm0
------------------------------------
A teraz, po utoczeniu sobie krwi, lecę zrobić kakałko,
wtopić się w koc i skończyć więźnia labirytu.
Udanego dnia :)



Zajebisty post i mega zdrowe podejście, z którym się zgadzam. Mało lat, a dużo oleju, propsy. ;)
OdpowiedzUsuńOgrrrrrromnie dziękuję!:)
UsuńChyba nie w sposób opisać mi, jak bardzo takie uwagi motywują :)
Interesujący wpis, z którym się mogę w pełni zgodzić. Jasne, że wielu zgodziłoby się coszrobić, gdyby zaproponowano im ogromną kasę. Chyba sam bym przystał na taki układ. Oczywiście nie jadłbym cudzych odchodów, ale mógłbym zrobić coś, co według powszechnej opinii jest uznane za niemoralne. Pod warunkiem, że dla mnie nie byłoby to zbyt paskudne.
OdpowiedzUsuńW większości przypadków moja opinia zostaje tam, gdzie się zrodziła - gratuluję podejścia :) Twierdzę dokładnie tak samo. To już taki odruch, żeby oceniać ludzi, tego się chyba nie pozbędziemy. Ale po co mam się dzielić z całym światem tym lub tamtym negującym spostrzeżeniem? Bez nich życie tylko zyskuje.