Po krótkiej przerwie,hm..dwumiesięcznej, zebrałam się, żeby przysiąść i coś naskrobać. Szczerze mówiąc, zbierałam się w sobie od ponad 3 tygodni, a właściwie zbierałam swoje myśli z podłogi, które usilnie starały się odciągnąć mnie od pomysłu powrotu na bloga. Gdzieś tam wkurzało mnie, że rozpoczęłam coś, poświęciłam temu sporo czasu, trochę nerwów i zdecydowałam się na użycie dziadka do orzechów, a następnie krótko po zyskaniu tej świadomości i rozłupaniu orzecha zostawiłam cały projekt na pastwę losu, udając, że nigdy styczności z nim nie miałam.Najbardziej na świecie nienawidzę się tłumaczyć komuś, więc podążając za myślą przewodnią całego bloga, wytłumaczę się sama przed swoim sumieniem.. Przez ostatnie dwa miesiące miałam zafundowaną istną karuzelę i ostatnie o czym myślałam, to wyżalanie się na blogu, co przyczyniło by się jedynie do zaogniania palącego się już stosu. Niestety, ludzka natura bywa taka, że próbujemy doszukać się studni w kałuży, a taka sytuacja byłaby jedynie gwoździem do mojej trumny. Na całe szczęście-bądź tez nie-cała stan rzeczy znalazł ujście bez pośrednictwa bloga, ale to na tyle w kwestii powodu chwilowej ciszy. Nie ma nad czym się rozdrabniać. Powrót planowałam spory czas, miałam w głowie ułożony wpis, słowo po słowie, ale zawsze coś mnie zatrzymywało: czy to nie szkoła, to znów palące się realia, czasem rodzice, czasem lenistwo, różnie bywało i liczę, że za szybko podobnego typu tło nie będzie powodem mojej wymówki.
Myślę, że do wieczora zaglądnę tu ponownie i wrócę na stare, dobre tory narzekania i zrzędzenia, jak na razie zmiatam stąd i zamierzam dziś przejść swój mały Mount Everest, więc trzymanie kciuków mile widziane.
Btw: Nigdy tak cholernie nie radowałam się z powodu powrotu wiosny.
Żyję nadzieją, że w tym roku lód , nie tylko za oknem,
roztopi się na dobre.
,,Can't stop the spirits when they need you
Mop tops are happy when they feed you.."
Mop tops are happy when they feed you.."
https://www.youtube.com/watch?v=8DyziWtkfBw

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz