Ostatniej nocy postanowiłam wstać nieco wcześniej
niż 14, (wiadomo, w końcu szkoła, trzeba obudzić się do życia, koniec
zasypiania po 4), pochwalę się wam, odniosłam sukces, 13.35! Mam nadzieję,
że nie doznam szoku przez to, jak długi okaże się dzień po wstaniu tak znacznie wcześniej.
Od wczorajszego wieczora noszę się z zamiarem napisania notatki, jestem po 3 próbach, a moja irytacja nie ma końca. Generalnie genialnie. Dotarło do mnie, że jestem już starym truchłem.. 2015 wybił, swoją drogą piątki lubię, więc liczę na jakiś przełom w swoim życiu. Styczeń mknie przez moje życie spędzone w łóżku, a ja mogę mówić, że mam 17 lat. Ogromny wiek, no przepraszam. Kiedyś doczekać się nie mogłam złotej piętnastki sądząc, że będę dorosła, a tu zaraz wybije dzwon poprzedzający pełnoletność. Fajna sprawa, tyle bram się przede mną otworzy.. bo drzwi już wszystkie wyważyłam, ale jak pomyślę o rodzinnych imprezach zalewa mnie zimny pot. Problem jest też w innej kwestii, a mianowicie gości. Biorąc pod uwagę fakt, że ze wszystkimi bliższymi znajomymi jestem skłócona, a spora garstka by się tego zebrała, cieszę się, że mamy sporą rodzinę. Ochmann, jak zawsze jesteś duszą towarzystwa! Ty nie masz przyjaciół!? Ty!? Wydaje mi się, że jakby uzbierać ludzi, którzy złe mi życzą, albo generalnie nie darzą mnie sympatią z powodu przeżyć ze mną związanych, dałoby się zrobić z tego niezłą domówkę. Kiepsko jest ze mną w kwestii kontaktów międzyludzkich, nie okrywałam tego w starszych postach i jakoś nie specjalnie widzi mi się wymiotowanie na was moim cudownym życiem z moimi cudownymi przyjaciółmi, których cudownie nie ma. Stwierdziłam, że chyba zaproszę cały Śrem i poczekam, czy ktoś mocno zdesperowany przybędzie i pobawimy się we dwójkę. A tak poważnie, gdyby ktoś był zainteresowany darmowym jedzeniem, piciem i posłuchaniem genialnej muzyki-zapraszam 18 kwietnia w 2016 roku. Ych, znów zrzędzę.. czuję to. Ochmann, weź się w garść. Nie chcę was oszukiwać, zresztą, kto czyta mojego bloga i w miarę śledzi częstotliwość dodawania postów widzi, że coś nie gra. Ja nie wiem, nie wiem.. może to ta chrzaniona, depresyjna pogoda? może deszcz? może zimno? ja nie wiem.. Wpadam tutaj raz na jakiś czas, ponarzekam na świat, pohejtuję ludzi, których spotykam i uciekam do mojego wyśnionego życia. Szkoda mi zaniechać pisania postów i zostawić stronę do momentu, gdzie wrócę do starej kondycji, bo za dużo tutaj wrzuciłam od siebie. Jak coś się zmieni, dam wam znać, jako pierwszym, a teraz idę gotować obiad (18:12), wykąpię się i zrobię coś na tyle produktywnego, że stanę na równe nogi.
Trzymajcie się ludziska, wierzcie w siebie, bądźcie szczęśliwi i tak dalej.
Jeśli ktoś miałby składy słońca i cieplejszej temperatury, proszę o wiadomość.
Dogadamy się.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz