poniedziałek, 15 grudnia 2014
Samobójstwo, lista rzeczy do zrobienia, gadanie dla gadania.
Chyba nie ma nic gorszego, jak dzień rozpoczynający się próbą samobójczą czarnego kota przekraczającego jezdnię tuż przed kołami mojego auta. Oczywiście nie omieszkałam zadrzeć się przy tym na cały Śrem i gwałtownie skręcić na przeciwny pas ruchu, ale czego się nie robi dla życia głupiego kota. Swoją drogą, policjanci stali dokładnie naprzeciwko i widzieli całą sytuację. Kot ewidentnie nie pojawił się znikąd i przypuszczam, że ktoś wcześniej go potrącił. Zero reakcji, no bo i po co? Zwykły kot, ktoś po nim przejedzie i umrze. Kotów nienawidzę, ale nie raz miałam sytuacje, gdzie zatrzymywałam motocykl i przez chustkę przenosiłam potrącone zwierze gdzieś na bok. Dobijająca kwestia, że znieczulica dopadła już większość ludzi. Mniejsza. Wracając: miewam wrażenie, że albo przeobrażam się w catwoman, albo pech za cenę życia małych kociąt pragnie mi dopiec. Przez ostatnie 3 dni czarne koty przekraczały mi drogę 5-krotnie, więc jeśli zginę, możecie być pewni, że to właśnie one ewidentnie maczały w tym łapy. O mało zawału nie dostałam.
Wczoraj o mało nie wyrywałam sobie garściami włosów z głowy na wiadomość, że najprawdopodobniej pękła świeże założona uszczelka przez mechanika w samochodzie, którym było dane mi się pocieszyć całe 3 dni. Konsekwencją tego był oczywiście do cna zalany silnik dodatkowo pływający w benzynie. Na całe szczęście poratował mnie tata, który wrócił w nocy tego samego dnia z wypadu z mamą i zajął się sprawą bez konieczności ściągania lawety z Poznania. rany, ten facet naprawdę jest człowiekiem renesansu. Zna się nawet na tym, na czym się nie zna. Od chwili, gdy tonęłam w basenie, po dzień dzisiejszy nieprzerwanie jest moim bohaterem. Często mam ochotę spakować lumpy i się wyprowadzić (haha, jasne, za dobrze karmią), ale chyba lepszych rodziców nie mogłam sobie wymarzyć. A Propos dorosłości związanej z wyprowadzką, zamierzam stworzyć sobie listę rzeczy typowo do zrobienia ogólnie w życiu. Zbliża się nowy rok, więc chyba lepszej okazji nie ma. Parę punktów mam, jak skończę, to może ją tutaj upublicznię dla samej konsekwencji moich poczynań.
Matko, to chyba najkrótsza notka..
Co prawda, miałam zamiar podjąć się jednego z tematów, który przyszedł mi na myśl, jednak zostawię go na później :> Uciekam litować się nad polskim. Swoją drogą, tak to jest, jak wymienia się pracę z historii na pracę z polskiego. Młoda godzina, a przede mną 2 eseje na ten sam temat. "Bądź humanistą, jak jesteś tępakiem ze ścisłych"
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz