poniedziałek, 29 grudnia 2014

Odkrycie skrywanego i życzenia noworoczne zarówno dla wrogów, jak i przyjaciół



Długo mnie tu nie było i w sumie długo nie powinno być z różnych przyczyn. Czuję się jednak zobowiązana do zerknięcia, co jakiś czas. Włożyłam w tego bloga mimo wszystko sporo pracy, zaangażowałam więcej niż uczucia i nie chcę znów porzucać wszystkiego na dobre. Chcę coś zrobić od początku do końca, porządnie i czuć, że ta cała sterta notek jest czymś moim, czymś, co nikt mi nigdy nie odbierze. W moim przypadku nie ma nic gorszego niż milczenie, a na to nie mogę sobie już pozwolić.. Uwiera mnie jednak sprawa samej treści. Niby piszę tutaj wszystko, co przyjdzie mi do głowy, nikt nie narzuca mi klamer, w których muszę się zawierać i teoretycznie nikt nie ma bezpośredniego wpływu na moje wypociny. W sumie to jest dość fajna sprawa, do czasu aż nie dotknę klawiatury nie wiem, co napiszę i wszystko rodzi się na waszych oczach. Z początku pustka w głowie, a po dwóch godzinach wyłania się notatka na całą stronę niekiedy z rozważaniami nie tak powierzchownych spraw. Przyjemny jest dla mnie fakt, że czuję, że się dzięki temu rozwijam i w pewien sposób ukierunkowuje, fundamentalne jest dla mnie to, że naprawdę nie piszę dla odsłon ale dla siebie i to czuję. Wracając do tego potwornego uwierania.. Mogę napisać, co zechcę, ale od każdej reguły jest wyjątek. Gdyby to był pamiętnik, o wiele więcej spraw bym w nim zawarła, niż tu. Sporą ilość spraw puszczam mimochodem i skupiam się na rzeczach mniej niewygodnych, co nie oznacza, że tamte nie istnieją. Są gdzieś tam zaszyte pod skórą głowy i nie sposób ich wyżłobić łyżeczką, a wiem, że podzielenie się tym z całym światem (teoretycznie wszyscy mogą do tego dotrzeć) nie jest dobrym pomysłem, a wręcz fatalnym. Skoro część tej strony jest mną, nie chcę samej siebie oszukiwać. Coś gnije od prawie trzech lat i chyba sytuacja wymknęła mi się spod kontroli..

Mam nadzieję, Bereniko, jeśli to czytasz, że wybaczysz mi kradzież?
 To co mogę krótko dodać, to fakt, że przyszły rok nie zapowiada się dla mnie specjalnie
sympatycznie. Szczęśliwego nowego roku życzę jednak wam, bo mimo odklepania miliarda razy słowa "szczęśliwego", które straciło jakąś dekadę temu swą moc, to szczęście przyda się każdemu
najbardziej. Niech plany, które nie miały przełożenia w tym roku, odcisną sporych rozmiarów piętno w 2015, a myśl o nich niech podnosi was na duchu za każdym razem, gdy zawita w waszej codzienności szary dzień, bo nie oszukujmy się, takich nie da się ominąć. Korzystając z okazji, pozwolę nieco egoistycznie złożyć sama sobie życzenia. A właściwie jedno, trochę zakodowane z racji powszechnego dostępu do strony, a nawiązujące do początku notatki. Niech zniknie tylko ten
jeden, jedyny problem, który mnie trapi. Z każdą inną porażką sobie poradzę, nie jestem typem męczennika lub zwyczajnego tchórza. Mam w sobie wiele samozaparcia i determinacji, niech to wszystko złoży się na fakt, że wyzdrowieję i stanę na nogi wygrywając cały maraton, który jest hektary ode mnie. Resztę życzeń, które byłyby mi potrzebne przez cały rok, sama sobie załatwię urzeczywistniając je bez większych problemów.
Ci, którzy życzą mi dobrze i niekiedy zerkają w moją stronę, trzymajcie za mnie kciuki od wtorkowego wieczora, bo tego będę potrzebować najbardziej. W kierunku do tych, którzy życzą mi jak najgorzej, podrzucają kłody pod nogi lub czai się w nich fałszywa dobroć, nie potrzebuję jej, lepiej zbierajcie nogi za pas, bo lada chwila zobaczycie, jak moje Jordany przelatują wam przed twarzą pozostawiając was daleko w tyle. Spokojnie, po was też podjadę Merolem, gdy tylko ukończę wyścig i wygram to, na co was nigdy nie będzie stać. Nigdy nie pójdę na szczyt po trupach, w końcu Sapere aude.



Może masz oczy, w których nie gościł dotąd strach.
https://www.youtube.com/watch?v=qrCwmoPSqAc



------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jeśli czas, jak i humor mi pozwolą, wpadnę tu jeszcze z obiecaną recenzją książki, która, jak na razie leży zakurzona na półce, z planami noworocznymi, z obiecaną listą "rzeczy do zrobienia" i z paroma innymi ciekawymi pomysłami. Tak wiele pomysłów, tak mało...czegoś. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz