wtorek, 11 listopada 2014

Jest dobrze, dobrze jest, dobrze mi





Wczorajszy dzień na pewno nie należał do najlepszych. Pomijając przeróżne, banalne sytuacje, po których z łatwością się otrzepałam i wstałam, dotarłam do momentu, kiedy chciałam wyjechać do kina.. tak, chciałam. Auto pokazuje swój charakter, wbrew przekonaniom taty-czerwona kokardka tym razem nie pomogła. Dziś rano, jednak, coś się we mnie przełamało, bo spostrzegłam coś, co wcześniej mi umykało. Jaki sens ma psucie sobie humoru? Mimo okropnej pogody na zewnątrz-tak, dziś miało być przepięknie-mam zamiar robić wszystkiemu na przekór i cieszyć się z każdej chwili dodatkowego dnia wolnego od szkoły. Odrobię lekcje najlepiej, jak umiem, posprzątam pokój i wyjdę ze znajomymi, chyba najwyższy czas naładować baterie na zimę niekoniecznie dołując się w łóżku, dzisiejszy dzień jest mój :)

PS. Szukam jakiejś dobrej książki, byłabym wdzięczna za polecenie!


Łapiąc resztki letniego snu,
upijając się ostatnimi łykami taniego wina,
wirując w świetle lamp,
po środku bezludnej ulicy
oddam hołd błogiej zimie, 
która trwa w moim sercu do dziś

Opuszkami palców,
muskaniem warg
wykrzyczę szept nienawiści,
zatańczę tango miłości
w paradoksalnym ogniu kłamstw
ochłodzę się prawdą
spijając ją z Twoich ust i
zrozumiem
że to nie kamień

tkwi we mnie, a dziura wiosny
która nigdy nie nadeszła
i nie znało jej
Twoje serce.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz